- Bylam u Grazynki, gdy nagle poczula, ze ktos zimny mnie obejmuje, a nikogo nie bylo - opowiada sasiadka pani Grazyny, Irena. - Wszyscy poczuli czyjas obecnosc w pokoju. Gdy Grazyna baknela, ze to znowu on, dzban stojacy na szafie przelecial przez pokoj i uderzyl ja w glowe.
Opowiada, jak inna sasiadka pilnowala w domu Mateusza, mlodszego syna pani Grazyny. Byl dzien, a mimo to i ona zetknela sie z nieznanym.
- Jezu, jak ona sie darla ze strachu, wszyscy slyszeli - komentuje tamto wydarzenie pani Irena.
Mateusz pytany o to zdarzenie mowi, ze duch zaczal go popychac, a pozniej ciagnal za nogi i dusil. Inni przytaczaja kolejne dzialania ZLEGO. Latajace lub toczace sie po podlodze talerze, otwierane okna, fala zimna.
- Kiedys przy mnie zaatakowalo Roberta, a on juz jest duzy chlop, ma 26 lat i latwo go nie przestraszyc - mowi Ewa Siembida. - Skoczylo mu na plecy i chlopak trzepal sie jak opetany, by to cos zdjac z glowy. A pozniej przelecialo na Mateusza. ZLY dyszy przy tym ciezko, jak by mial zaawansowany bronchit.