- Bylam u Grazynki, gdy nagle poczula, ze ktos zimny mnie obejmuje, a nikogo nie bylo - opowiada sasiadka pani Grazyny, Irena. - Wszyscy poczuli czyjas obecnosc w pokoju. Gdy Grazyna baknela, ze to znowu on, dzban stojacy na szafie przelecial przez pokoj i uderzyl ja w glowe.
Opowiada, jak inna sasiadka pilnowala w domu Mateusza, mlodszego syna pani Grazyny. Byl dzien, a mimo to i ona zetknela sie z nieznanym.
- Jezu, jak ona sie darla ze strachu, wszyscy slyszeli - komentuje tamto wydarzenie pani Irena.
Comments are closed for this post